Przystanek 8 – Mistra – zwiedzamy średniowieczne miasto i opuszczamy Peloponez

Po bardzo aktywnym dniu przy wraku, kontynuujemy naszą podróż wraz z Ewą i Dominikiem. Niestety, pomimo ogromnej pokusy, z braku czasu, nie wjeżdżamy na Elofonisis, który zwany jest greckimi Karaibami. Nie żałuję, bo wiem, że będzie tu po co wrócić, może za rok. Na kolejne noclegi stajemy na plażach zachodniego wybrzeża, tego samego „palca” półwyspu. Dziko podróżujący turyści są tu bardzo miłe widziani, gdyż lokalne plaże, wraz z tawernami i beach barami, nie mają zbyt wielu gości. Gospodarze, w odróżnieniu np. do półwyspu Chalcydyckiego, wręcz zachęcają do postoju. Jest to bardzo miłe i należą się im podziękowanie i uznanie.
Koniec końców czas płynie nieubłaganie i musimy kierować się na północ. Jako, że „dobry pasterz” prowadzi nas drogą przez Spartę, nie możemy jej minąć obojętnie. I tak oto rankiem, o 11-tej, dojeżdżamy na miejsce. Termometr, na zewnątrz, pokazuje 37 stopni, myślę sobie, „nie będzie tak źle”. Idziemy. Przy kasie dowiadujemy się, że z uwagi na upały o 12-tej zamykają i do 15-tej nie będą nikogo wpuszczać. My stwierdzamy, że godzina nam wystarczy. I tak oto, z psami utajnionymi w plecakach pod pareo, wkraczamy na teren tego zabytkowego miasta. Mistra położona jest na zboczu stromego wzgórza, przy samej Sparcie. Mozolnie zaczynamy się wspinać wąskimi uliczkami pod górę. Budowle zachowały się tu całkiem nieźle. Nie wiem jak to możliwe ale jak tylko ruszamy pod górę, wydaje nam się, że temperatura skoczyła o 5 stopni do góry. Żar z nieba leje się niemiłosierny.
Mistra to średniowieczne miasto, założone przez Normanów po czwartej krucjacie w 1205 roku. Powiedzmy wprost: Ci „pobożni rycerze”, pojechali tam na zlecenie Papieża chrzcić niewiernych. Tylko zapomnieli zabrać wody święconej ale za to wzięli naostrzone miecze. Dokonując bestialskich zbrodni, wzbogacili się, przysłużyli papieżowi i na powrocie, postanowili zbudować to miasto. Ciekawe, że na lekcjach religii w szkołach nie mówi się o tych szlachetnych „czynach”…
Wracając do Mistry. W 1261 roku Normanowie zwracają miasto, pod władzę wschodniego cesarstwa bizantyjskiego, jako część okupu za Wilhelma II, pojmanego dwa lata wcześniej, w trakcie bitwy pod Pelagonią. I tak oto Mistra zaczyna się rozwijać. Staje się drugim po Konstantynopolu najważniejszym miastem Bizancjum. Powstaje tu pałac, stanowiący drugą w państwie rezydencję cesarzy. Przez wiek XIV i pierwsze dekady XV stulecia Mistra przekształciła się w kulturalne i intelektualne centrum świata bizantyjskiego. Wspierała odrodzenie sztuki, przyciągała znakomitych uczonych i teologów.
Zachowane tu ruiny dają temu doskonałe świadectwo. Jeśli jesteście głodni zwiedzania, to stąd wyjdziecie nasyceni, o ile pokonają Was, panujące tu upały.
Nie bez obaw o pożary, po zakończeniu zwiedzania, jedziemy na północ w stronę Koryntu. Obawy okazały się płonne. Poza lekko ograniczoną widocznością i gdzie niegdzie tlącymi się wzgórzami nie ma oznak zagrożenia. Jako, że nie lubię jechać dwa razy tą samą drogą, opuszczamy Peloponez przez most w Patras, dalej jadąc jedną z bardziej malowniczych tras na północ. Droga jest o bardzo wysokim standardzie i co ważne, jest bezpłatna. I tak oto wieczorem zataczamy koło i zatrzymujemy się na miejscu naszego pierwszego przystanku…
Na zdjęciach miejsce z postoju po drodze..
Jestem tutaj: 39°56.6160’N 22°42.8330’E http://maps.google.com/maps?q=39.94361%2C22.7139
Facebook Comments
Chwileczkę.... wczytuję mapę
{37.073216434491734,22.367997607348617}
Podziel się z innymi tym wpisem:
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Najnowsze wpisy